04 sierpnia 2015
Już jutro 71. rocznica rozpoczęcia rzezi na woli.

„Z karabinu maszynowego Niemcy otworzyli ogień do naszej stłoczonej grupy. Po pierwszej salwie ze stłoczonego tłumu zaczęli podnosić się ranni, a wówczas Niemcy rzucili w tłum granaty ręczne. Widziałam, jak z kobiety ciężarnej, rannej w brzuch, wypłynęło dziecko i jak Niemiec podszedł, wziął żyjące dziecko, położył na jakimś żelazie i kłuł drutami. Ja znalazłam się pod ścianą ubikacji razem z mymi dziećmi. Synek mój został ciężko ranny po pierwszej salwie w tył głowy. Ja zostałam raniona granatem w obie nogi i brzuch. Od granatu została raniona w nogi, czaszkę, brzuch i piersi moja córka. Gdy wszyscy z grupy padli, Niemcy stojąc poza naszą grupą, strzelali do rannych, którzy się podnosili lub poruszali. Aż do zmroku podchodzili do leżących Niemcy, celując do poruszających się równocześnie z żartami i śmiechami, zwłaszcza gdy ranny został trafiony"[1].

– to fragment relacji z wydarzeń, które miały miejsce zaledwie 70 lat temu w milionowym europejskim mieście. Zachowało się więcej świadectw z równie drastycznymi opisami. Mimo to masakra, o której tu mowa – Rzeź Woli, jest prawie całkowicie zapomniana i mało komu znana.

Dowiedz się więcej:

"Rzeź Woli-zbrodnia nierozliczona"

 

1- Sz. Datner, K. Leszczyński (oprac.), "Zbrodnie okupanta hitlerowskiego na ludności cywilnej w czasie powstania warszawskiego w 1944 roku" (w dokumentach), Wydawnictwo Ministerstwa Obriny Narodowej, Warszawa 1962.

Wszystkie wpisy
Copyright © Wydawnictwo DEMART SA